Menu

Follow your dreams

Piszę o swoich idolach.Nie które z tych historii chciałabym przeżyc.Piszę bo to kocham !

Ally Valentine/Styles...Wszystko naprawić. Rozd.10 cz.2 :)!

zafascynowanaa



1.opowiedziałam mu co mówiła mi lekarka.

Początkowo był w szoku nie wierzył w to co mówię.

-To,nie może być prawda nie będę się smucił bo wiem,że wszystko będzie okej.-Uśmiechnął się zabrał pościel i poszedł do sypialni.

Też w to nie wierze ale kto wie ?

Obudziły mnie wrzaski Liam'a...Wstałem zaciągnęłam szlafrok i kapcie.

Delikatnie otworzyłam drzwi:

-Co wy tu robicie jest 6:00 Rano nie dacie się wyspać.-Przetarłam oczy i głośno ziewnęłam.

-Ci...Harry robi pompki ustanawiamy rekord. 98...99...100 !!!-Krzyknął Liam.

-Liam siłownia! Podniosę sztangę 100razy zobaczysz.-Uśmiechnął się szeroko mój Loczuś i poszedł w stronę siłowni a za nim Liam.

-Chłopcy co to za rekordy?-Usiadłam i podziwiałam jak mój mąż pakuje.

-Codziennie Harry robi więcej pompek,podciągnięć i wyciśnięć na klatę. Dziś akurat wszystko po 100...-Odpowiedział Liam.

-Ale poco to?-Zaśmiałam się.

-Ponieważ,Justin Bieber,David Beckham naraz robią nawet po 500pompek i 500 tych innych ćwiczeń. Nasz Harruś próbuje ich pokonać codziennie robi o ileś więcej wczoraj było 75 dziś 100 dobijamy do ponad 500!-Ahh...głupota.

2.-To dobrze ćwiczcie dalej,ja muszę coś załatwić.-Uśmiechnęłam się cmoknęłam w policzek Harrego a Liama poczochrałam po łysinie.

 

 

 

3.Musiałam przeprosić Frankiego on nie był nic winien.

Zadzwoniłam i umówiłam się z nim na mieście.

Po dłuższym czasie dojechałam na miejsce,go no jasne nie było.

Zadzwonił telefon:

-Kotku jesteś na mieście.-Harry.

-Tak...A co?-Spytałam radośnie.

-Zaraz u Ciebie będę !-Rozłączył się.

Nawet nie wie gdzie się w tej chwili znajduję na jakiej ulicy.

Odwróciłam się i co zobaczyłam Harrego biegnącego z pieskiem Danielle.

Podbiegł do mnie cały czerwony i zdyszany.

-Ale sobie pobiegałem...-Uśmiechnął się i próbował mnie przytulić.

-Ale sobie ubranka przepociłem...Skarbie śmierdzisz.-Zaśmiałam się.

Ściągnął bluzkę i wrzucił do mojego samochodu.

-Zobacz to jest ten Frankie o,którym Ci mówiłam mój niby brat.-Spojrzałam na Frankiego zbliżającego się do nas.

-Cześć...Przepraszam za spóźnienie ale przedłużyło mi się na planie.-Przytulił mnie i cmoknął w policzek a Harremu poddał rękę.

-Dziwny jakiś..-Szepnął mi Hazz do ucha,a ja uderzyłam go lekko z łokcia.-Macie identyczne oczy wiesz?-Uśmiechnął się.

-Nie sądzę nie zauważyłam.

Frankie podszedł do mnie i przyłożył swoje dłonie na mój brzuch.

-Oj ale kopie.-Uśmiechnął się.-Który miesiąc?! Oj nie długo będę wujkiem?!-Skakał radośnie...

-7miesiąc. To dziewczynka ale nie mów Harremu ...-Szepnęłam mu do ucha.

Czas z Harrym i Frankiem leciał bardzo szybko...Dogadywali się !

Myślałam,że Frank nie,jest aż tak fajny ! Zdziwiło mnie tylko jedno ...Fakt,że Franki to gej !Mam nadzieje,że nie będzie zarywał do Hazzy.

Wróciłam do domu i zastanawiałam się co będzie,jeśli umrę a co,jeśli przeżyję.

Z dnia na dzień większy stres...Więcej pytań !

Czy przeżyje ? Czy nie?

-Harry...Pamiętaj jeśli coś mi się stanie,jeśli nie daj Boże umrę po porodzie...Będę przy was,i opiekuj się dzieckiem mimo najgorszego !-Pocałowałam go i wyszłam do kuchni.

 

 

CDN :) !

 

 

© Follow your dreams
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci