Menu

Follow your dreams

Piszę o swoich idolach.Nie które z tych historii chciałabym przeżyc.Piszę bo to kocham !

Ally Valentine/Styles... Ten dzień ! Rozd.11 cz.2 :) !

zafascynowanaa



1.Mijały dni,tygodnie,miesiące...W końcu 8miesiąc!

Dzień porodu miałam ustalony dokładnie został mi jeszcze 1miesiąc.

Umówiliśmy się wszyscy na miasto Ja,Harry.Niall,Liam,Louis,Zayn,Daniella,Perrie,Eleanor,Frankie i dzidziuś...

Początkowo spacerowaliśmy po mieście w Los Angeles był dziś cudowny,gorący dzień.

Później poszliśmy na pobliską plażę.

Rozłożyliśmy kocyk,dziewczyny pomogły mi z rozłożeniem talerzyków.

Urządziliśmy sobie piknik. Louis,też popuszczał latawiec.

Gdy się tak do syta najedliśmy,ja z dziewczynami oczywiście opalanie. A chłopaki pływanie,surfing i skoki z pomostu.

Eleanor usiadła i chciała podac mi napój...Odkręciła i powoli mi go podała.

Ale Liam niechcący uderzył w nią piłką siatkową. Cały sok wylała na moją sukienkę.

-Jezu ! Ally przepraszam! Ja nie chciałam przepraszam!-Zaczęła panikowac.

-Nic się,przecież nie stało...-Uśmiechnęłam się,a ta zaczęła wycierac plamę wilgotną chusteczką.-Pójdę i trochę ją przepiorę.

Podeszłam do morza...Woda była nawet ciepła. Czułam jak falę uderzają w moje nogi.

Ściągnęłam sukienkę i stałam w kostiumie kąpielowym.

-Fiu-Fiu!-Zagwizdali chłopcy.

A ja podniosłam piłkę i uderzyłam nią jednego z nich.

Harry podbiegł i zabrał mi sukienkę.

-Pomogę kochanie...-Uśmiechnął się i pocałowała mnie w czubek nosa.

Zamoczył sukienkę w wodzie i delikatnie ją pocierał.

Weszłam trochę głębiej i przemyłam lepiące się dłonie,nogi i brzuch.

Po czym podeszłam do Harrego.

Poczułam ból i chwyciłam go z całej siły za rękę.

-Ally ?! Auła ?!-Harry spojrzał na mnie.

-Auła to ja mam Auła nie ty?!-Skrzywiłam się.

-Szybko do taksi !-Harry pomógł mi do niej dojśc.

-Zaraz do was dojedziemy!-Usłyszałam głos Niall'a z tyłu.

To ten dzień ! Miałam jeszcze miesiąc do porodu co jej tak śpieszno na świat ? Księżniczko co Ci się tak śpieszy ?! Taksówkarz po prostu pędził do szpitala.

Dojechaliśmy tam w 5min.

Harry pomógł mi wysiąśc i doprowadził mnie do wejścia...

Potem podjechali wózkiem inwalidzkim na,który mnie posadzili.

-Do kogo dzwonisz?-Spojrzałam na Hazza.

-Do moich i Twoich rodziców muszą tu być z nami w takiej chwili!-Uśmiechnął się.

-Nie dzwoń po moją mamę nie mam ochoty by tu była. -Powiedziałam.

Ten przytaknął głową i zakładając fartuszek,wszedł ze mną na porodówkę.

Posadzono mnie na wysokim łóżku.

-Może pan chce wyjśc?Sporo mężczyzn mdleje,przy porodach.-Podszedł doktor do Harrego.

-Jestem twardy...Nigdy jej nie zostawię,a tym bardziej w takiej sytuacji.-Harry złapał mnie za rękę.

Wzięłam głęboki wdech.

Po jakimś czasie poczułam ból...Jakby ktoś mnie na pół rozrywał.

Krzyczałam w niebo głosy...Nieustannie patrząc na Harrego.

On uśmiechał się do mnie,gładząc mnie po włosach.

Dolatywało do mnie tylko:

-Przyj,przyj,wdech...-Co krzyczeli doktorzy.

Po 8godz. Męczarni w końcu urodziłam.

-Dziewczynka...-Powiedział z uśmiechem doktor i podał mi dzidziusia na rączki.

-Jak ją nazwiemy?-Spytał Harry nie odstępując mnie na krok od początku porodu.

-Nie wiem...-Zaśmiałam się.

-Co powiesz na Darcy ?-Zaproponował.

-Ojej jak słodko...-Szepnęłam wpatrując się w nasze dziecko.

-Dobrze musimy ją przebadać. -Powiedział doktor biorąc Darcy.

Spojrzałam na nią,po czym oczy mi się zamknęły.

**Harry**

Darcy to słodkie dziecko ma oczki po mnie,delikatne loczki...!

Tylko,że po urodzeniu nie płakała. Ally trochę ją potrzymała i zaraz lekarze wzięli ją do badań.

-Ally! ...Hej śliczna?! Ally ?!-Spoglądałem na nieprzytomną żonę.-Doktora szybko !-Wrzasnąłem jak najgłośniej potrafiłem.

I po chwili do sali wbiegły 2pielęgniarki i doktor.

Kazali mi opuścić salę i poczekać na korytarzu.

Więc zrobiłem co kazali...

To nie może być prawda ?! To co mówiła mi Ally...

-Darcy musi zostac w szpitalu...Ma wadę serca.-Że co ?! Nie no żarty chyba se ze mnie robią.

-Jezu Chryste...! A co z Ally?-Przetarłem łzy.

-Tego to przepraszam ale nie wiem...-Wyszedł.

Siedziałem na tym powalonym foteliku z 30min. Dopiero zobaczyłem jak wywożą,gdzieś Ally.

Podbiegłem i chwyciłem jednego z lekarzy za koszulę.

-Co się stało?!-Wrzasnąłem.

-Nie oddycha...Musimy reanimować.-Odszedł.

To,że Darcy ma wadę to jeszcze z Ally może być potwornie źle ?!

Teraz w głowie siedziało mi tylko jedno...

Samobójstwo! Gdy nie ma Ally nie ma mnie …!Wiem,ze obiecałem zając się Dar ale nie poradzę sobie sam.

Raz prawie mnie opuściła nie pozwolę by stało się to po raz kolejny.

Jej ciocia miała rację...Ta wróżka nie kłamała ?!

Miałem już ten obraz dosłownie przed oczami.

Ja+sznurek ….!

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Harry...Pamiętaj jeśli coś mi się stanie,jeśli nie daj Boże umrę po porodzie...Będę przy was,i opiekuj się dzieckiem mimo najgorszego!”

Przypomniało mi się co tak nie dawno mówiła mi Ally...

Ona nie chce abym zrobił sobie jakąkolwiek krzywdę,a ja nie chce by cokolwiek się jej stało !

Poszedłem do salki w,której teraz leżała Darcy.

Spojrzałem w jej oczki …A potem przyłożyłem swoją rękę do jej malutkiej rączki.

 

-Kocham Cię Darcy...-Uśmiechnąłem się.

CDN ! :)

© Follow your dreams
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci